Kontrowersja zaistniała w naszym domostwie na tle pieniędzy i rozliczeń tychże.
Zaledwie wczoraj małżon wysupłał z jednej ze swoich licznych kieszeni luźne 10 zł i postanowił je, ku uciesze familii, wydać na zdrapki. Wrzucał więc monetę za monetą do automaciku, a Zuzia cierpliwie losowała kartoniki. Następnie wszyscy demokratycznie drapaliśmy losy. Nawet Krzyś drapał - co prawda te puste - ale zawsze.
Różnie tam szło, ale ogólnie rodzina wyszła na swoje odzyskując zaledwie zainwestowany kapitał. Pozostała jednak jedna zdrapka, zbyt długa i nużąca, a czas bieżył, toteż zabraliśmy ją do domu, celem późniejszej penetracji.
Wieczorem podrapałam tu i tam i okazało się, że zdrapka za 5 zł warta jest stówkę. Zapanowała ogólna radość, okrzyki, oklaski, klepanie się po plecach. Skucha nadejszła, gdy zaczęłam na głos wydawać wygraną.
- Ale zaraz, zaraz. Momencik. Przecież to moja stówa. Za moje kupiona - argumentował małżon.
- Uhm. Jeszcze czego. Za twoje. Intercyzy nie spisywaliśmy, więc dorobek wspólny. Ale i tak nie ma o czym gadać, bo to ja drapałam, o, tymi paznokciami drapałam! Znaczy zdrapka i forsa moje.
- A ja? - krzyczy Zuzia - ja losowałam! O, tymi paluszkami losowałam! To moje pieniądze!
No i mamy kryzys w rodzinie. Wszyscy się nadęli i nikt nie chce popuścić.
Tylko Krzyś ma zlew na wszystko i na każde pytanie odpowiada "nie-e".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Popularne posty
-
Zadanie wystawiające cierpliwość i inteligencję rodziców na próbę. Zuzia siedzi i myśli. "salamandra", "naukowcy"...
-
Klasyfikacja filmów według Krzysia: a) filmy nudne ( "Dom" , "W głowie się nie mieści" ) - tzw. filmy drogi; ciągle gdz...
-
Wiadomo, że na świecie są rzeczy szkodliwe. Ziemniaki, makaron, chleb baltonowski oraz whisky z colą. Jednym słowem wszystko, co jest jadaln...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz